Ambitne cele i kompleksy- słabe połączenie…

Zdarzyło mi się ostatnio mieć do czynienia z osobą, która fantastycznie pisze. Teksty, które czytałam były pełne humoru i dowcipu. Zaintrygowały mnie. Jednak kiedy poznałam osobę bliżej, okazało się nie potrafiła przejść do porządku w konfrontacji ze swoimi kompleksami. Kompleksy, dlaczego przeważają? Miała pewne cele, ale ich nie zrealizowała, ponieważ odpuściła… poddała się swoim słabościom.

Jestem osobą o wielu wadach…oczywiście i zaletach, jednak nie o nich dziś napiszę. Wiem jakie mam kompleksy. I staram się nad nimi panować i pracować nad sobą, aby nie brały nade mną góry. Nie patrzę na życie  w kategorii czego nie uda mi się zrobić czy osiągnąć. Wyznaczam sobie cele i staram się je realizować.

Nie bacząc na ograniczenia. Jedno uda się lepiej, a inne mniej realne cele ulegają zmianom. Dostosowuję je do możliwości realizacji. Są ludzie jednak, którzy porywają się z motyką na księżyc. Mają aspiracje i oczekiwania, a kiedy nie udaje się im czegoś zrealizowac, dosięga ich wielki zawód i rozczarowanie. Następuje czas poczucia klęski i żal do całego świata i osób, które zawiodły. Polowanie na czarownice.

Przyznam, że moje życie nie przebiega z pozycji poduszek na kanapie. Nie mam czasu na oglądanie seriali. Biegnę, planuję, dopasowuję grafik. Ktoś powie: zaraz, zaraz tak na dłuższą metę nie można. Będzie wypalenie. To kwestia motywacji. Są osoby, które nie potrafią dbać o siebie i nie dopuszczają odrobiny zdrowego egoizmu. I ja pewnie też mam go w sobie za mało. Jednak jestem tak nakręcona, że nie potrafię się zatrzymać. Co jest moją odskocznią? Co robię kiedy mam ochotę usiąść i płakać? …Idę na trening. Sport to moja odskocznia. Moje treningi dają mi taką dawkę radości, że nawet, kiedy coś innego nie wypali, to po dawce intensywnych ćwiczeń, świat wraca na swoje miejsce, a problemy nabierają normalnych proporcji. Kiedyś bardzo dużo ćwiczyłam. Kiedy pojawiły się dzieci moją pasję odwiesiłam na hak. Teraz na nowo odkrywam kolejne rodzaje ćwiczeń, które mi się podobają. W samochodzie wciąż czeka torba na fitness i kiedy mam tylko czas, spędzam go w fitness klubach. Czy czasem mi się nie chce? Zdarzy mi się taka myśl…rzadko. Mimo to nie interesuje mnie chwilowa niechęć i idę. A potem kiedy zmęczona wychodzę jest mi świetnie. Zaczęłam podziwiać ludzi, którzy naprawdę zajmują się sportem z pewnymi wynikami, a ich ciało to wyćwiczone maszyny. Ile to kosztuje wysiłku i dyscypliny?!

Co do celów dużych i małych, to jedyną radą jest działać, nie zrażać się porażkami. Wyciągać wnioski i uczyć na błędach. Kiedy człowiek jest wytrwały w końcu przyjdzie efekt. Nie patrzeć na boki, nie patrzeć, co mają inni i czy innym coś przychodzi łatwiej. Ostatnio miałam bardzo trudne zadanie do wykonania. Praca do wykonania olbrzymia, a rąk niewiele. Podsumuję cel był nierealny, a w tym ja z moimi ambicjami… oj kosztowało mnie wiele przyznanie przed nieprzychylnymi mi osobami do tego, że nie dam rady i mnie to przerasta. Jednak wsparcie osoby, która decyduje sprawiło, że udało się wszystko zrealizować. Za chwilę startuję z kolejnym projektem, który będzie trudny do realizacji… Robię, więc jeszcze kilka oddechów i wskakuję w głęboką wodę…

Dlatego życzę wszystkim wytrwałości i świadomości, że jeśli chce się coś osiągnąć, trzeba walczyć, działać i nie zrażać się trudnościami.

Dorota

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge