Czas wyciszenia? Czy to konieczne?

Dziś rozmawiałam o swoim obecnym sposobie na życie. O ciągłym planowaniu, organizowaniu życia. Dopinaniu grafiku. Wyznaczyłam sobie ambitne plany i organizacja życia, aby je zrealizować wymusza na mnie dyscyplinę i wyliczanie czasu. “A co z czasem wyciszenia?”. “Z czym?!”.

Tak, to prawda coś trzeba było poświęcić. Wypadły wyjazdy na plotki na Szmeltę. Wypadły popołudnia z książką. Nie wiem, co to nic nie robienie. Ranek wita mnie od 4.30-6.00 i od tego momentu biegnę- realizuję projekt życie. Przygotowanie jedzenia dla rodziny i osobnego dla mnie. Potem rozwożenie dzieci i wyjazd do pracy bądź na fitness. Jak jest czas 2 godziny ćwiczeń, jak nie, godzinka -szybki prysznic i jazda do pracy. Jeśli do pracy to trening wieczorem. Są osoby, które pytają czy nie mam syndromu wypalenia albo czy się go nie boję. Nie, bo jestem osobą, która kiedy upada, szybko wstaje. Czasem uronię łezkę, ale zaraz otrzepuję “piórka” i biegnę dalej do kolejnych celów, realizując kolejne plany. Bywa, że zdarzy mi się zniżka formy. Czasem kiedy spędzę w pracy 12 godzin na pełnym speedzie- jestem zmęczona. Wtedy trudniej znieść szczebiot dzieci czy tempo na fitnessie. Są dni kiedy na chwilkę, spędzając czas z dziećmi zastygam z nimi na kanapie przed telewizorem. Ostatnio maraton “Listy do M.” i “Listy do M.2”. Czasem spontaniczny wypad z dziećmi do kina. I to jest mój czas luzu. Czasem usłyszę, że mama ma mało czasu albo “mamo nie idź na fitness”. Ale to mój sposób na czysty umysł, na radość, która rodzi się podczas ćwiczeń. Kiedy tańczę lub ćwiczę mój umysł kasuje stres. Oczyszczam się ćwicząc, koncentrując się tylko na dokładnym wykonywaniu ćwiczeń. Dziś kiedy szłam spacerkiem ulicą do mojej mamy, czułam, że się uśmiecham. Tak po prostu. Nie pytajcie dlaczego. Czułam się lekka, radosna, jakby wszystko było jeszcze przede mną. Wiem, że takie uczucia są kruche i ulotne, ale to był taki magiczny moment, który gdzieś zapada w serce. I każe o sobie pamiętać. Nie trzeba do tego żadnych wodotrysków tylko trochę sportu o poranku…dziś to był Power pump z Darią w Premium Gym . Innym razem Salsation z Gosią lub Zumba z Luisem , Streching z Adamem ( Aqua Fit) lub Pilates z Mariolą. Oj nazbierało się tych zajęć, na których tak bardzo lubię być.I kiedy słyszę pytanie “kiedy jestem sama dla siebie?”. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć: “kiedy ćwiczę”. Polecam wszystkim aktywne spędzanie czasu, to daje tyle radości!

Ps.Kiedyś kiedy znajdę chwilę, to zwyczajnie zamknę drzwi i szybko pobiegnę do łóżka. Zagrzebię się w pościeli, będę spać… i czytać. A wieczorem pojadę na fitness i to będzie idealny dzień!

Dorota

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge