Jak chwalić dzieci- na podstawie książki „Głaskologia” Miłosza Brzezińskiego cz.II

Głaskologia, fot: Dorota/pisanienakolanie.plKiedy byłam małą dziewczynką nasi rodzice wychowywali nas inaczej, niż my obecnie wychowujemy nasze dzieci. Kiedyś dziecko nie było centrum na około, którego kręciło się życie całej rodziny. Nasza rodzina była ani duża, ani mała, takie klasyczne na lata 70. 2+3. Wraz z rodzeństwem nie byliśmy chwaleni- jeśli zrobiliśmy dobrze, to było dobrze, jeśli źle należała się kara. Najczęściej stosowaną karą było „nie oglądanie telewizji przez tydzień”, z tym że mama zapominała o niej około 3 dnia. Pamiętam też, że prowadzili z nami rozmowy, co dziś z mojego punktu widzenia uważam za słuszne i dobre dla rozwoju dziecka.

W obecnych czasach duży nacisk się kładzie na rozwój emocjonalny. Dzięki rozwojowi techniki praktycznie każdy ma dostęp do różnych publikacji dotyczących wychowania. Czytając ostatnio książkę Miłosza Brzezińskiego „Głaskologia. Faktyczne reguły motywowania i rozumienia motywacji” przeczytałam kilka ciekawych prawd, którymi się chciałam podzielić.

Zacznijmy zatem od krytyki, jako sposobu motywowania dziecka do zwiększonej pracy. Krytyka jako taka nie działa motywująco. Aby kogokolwiek krytykować trzeba mieć u niego uskładane wiele pozytywnych komunikatów. Wtedy osoba krytykowana spojrzy na wypowiadane słowa z nutką rozwagi. Osoba, która chce skrytykować, musi mieć najpierw uskładany kapitał, z którego będzie czerpać. Jeśli jednak krytyka następuje raz za razem, osoba krytykowana wyłącza się i zamiera w niej chęć do pracy. Dlatego jeśli będziemy dziecko krytykować po pewnym czasie uzna, że nie warto się starać, bo i tak wszystko, co zrobi będzie źle.

Dla dziecka długoterminowo najważniejsze jest rozmawianie, dodawanie otuchy, wspieranie i zachęcanie do działania. Wynika to z faktu, że zbytnie stawianie na inteligencję w naszych czasach, kiedy wszystko zmienia się bardzo szybko, jest mniej korzystne, niż rozwijanie moralności i empatii. Przykładem może być sprzątanie w pokoju. Nieważne, że nasze dziecko wie, że dobrze jest mieć porządek. Jednak sprząta, kiedy jest do tego przez nas przymuszone i już nie może tego uniknąć. Na logikę- posprzątam będę mieć czysto i nikt nie będzie się czepiał. Jednak emocje podpowiadają- później, teraz mi się nie chce, może zapomną. Dotyczy to również dorosłych, wiele rzeczy robimy, kiedy już nie ma wyjścia, choć na rozum powinniśmy zareagować szybciej.

Jednak jest też pułapka. Zbytnie chwalenie inteligencji lub powtarzanie dzieciom, że są wyjątkowe może prowadzić do negatywnych skutków. Dziecko, które w sposób naturalny jest „takie wyjątkowe” może uznać, że wkładanie pracy i wysiłku jest niekorzystne. I stracić motywację do działania. Idąc dalej tym tokiem stwierdzić, że wszystko co nie przychodzi mu łatwo, nie jest warte wkładania w to jakiegokolwiek wysiłku. Dochodzi do tego, ponieważ nie potrafi samoregulować sobie samopoczucia i stawiać sobie wyzwań. W wyniku braku pracy i nic nierobienia spada również poczucie własnej wartości.  Wniosek z tego jest następujący warto zakrzewić dziecku świadomość, że największą satysfakcję czerpie się z wyników osiąganych z trudem. Oczywiście dziecko jest dla rodzica wyjątkowe, jednak poza domem ta wartość traci ważność. Aby otoczenie w tym rówieśnicy, uznali czyjąś wartość, trzeba się napracować. Coraz częściej spotyka się młodych ludzi, którzy hołdują zasadzie „jestem, jaki jestem, czy robię coś czy nie” lub ” tylko nieutalentowani muszą ciężko pracować, aby coś osiągnąć”. Stąd pojawiają się osoby, które chcą być na przykład „znane” (patrz popularne) tak po prostu, bez żadnego konkretnego powodu. Nie chcą wkładać żadnego wysiłku. Efekt ma przyjść naturalnie i bez kłopotu. Kiedy dziecko „roszczeniowe” otrzyma jakiekolwiek zadanie, nie jest zainteresowane jego wynikiem tylko, aby ukończyć zadanie i zająć się tym, co lubi. Jeśli klasówka nie pójdzie dobrze na następną zamiast lepszego przygotowania, zabierze lepsze ściągi.

Na drugim biegunie są ludzie, którzy zdają sobie sprawę, że nawet geniusze zanim osiągnęli sukces włożyli w swój sukces masę pracy i tego uczą swoje dzieci. Dla nich to wysiłek kształtuje i aktywuje zdolności. Wielu ludzi i wynalazków, które dziś wykorzystujemy są wynikiem ciężkiej pracy, wielu błędów i prób. Dziecko jest rozwojowe, kiedy wykazuje zainteresowanie wynikami swoich działań i rozmową o tym, poszukuje wiedzy i ją pogłębia. Poświęca czas na zgłębianie wiedzy. Kiedy otrzymuje słaby wynik z klasówki lub testu, to sygnał, że musi poświęcić jeszcze więcej czasu na naukę.

Co robić zatem, aby nasze dziecko starało się rozwijać i pokonywało trudności, aby osiągnąć sukces? Zacznijmy od mądrego wspierania zainteresowań, od namawiania do podejmowania kolejnych prób, mimo chwilowego zniechęcenia. Chwalmy mądrze. Zamiast wykrzykiwać „jaki Ty jesteś inteligentny”, doceniajmy wysiłek jaki dziecko włożyło, aby wykonać jakieś zadanie ” Super wynik, ale się napracowałeś”. Ważne jest towarzyszenie dziecku, kiedy ma ochotę uciekać od trudności lub ma obawy przed kolejnymi próbami. Warto podczas kolejnych zadań przypominać o ich celu. Ponieważ każda kolejna porażka podczas dojścia do niego jest nauką. Jeśli chodzi o ramy liczbowe pozytywnych komunikatów to w rodzinie 5:1 ( pięć pochwał do jednej krytyki) to objaw pozytywnych zdrowych relacji. Przesadna proporcja chwalenia do krytyki zaczyna się od 11:1 w górę, wtedy hamuje się samorozwój. Tak więc zbytnia skłonność do chwalenia powoduje spadek wiarygodności osoby chwalącej.

Dorota

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge