Jak dobrze wyjść z domu…

Świeca, netW weekend byłam na Andrzejkach, niby nic nadzwyczajnego, jednak dla mnie wydarzenie. Po miesiącach wychodzenia tylko z dziećmi i powrotach do domu w okolicy godziny 20.00. Zapraszaniu gości do siebie, aby choć trochę poczuć się dorosłym. Wyszłam z domu bez dzieci. W ciągu dnia miałam do wykonania wiele zadań, ale wcisnęłam w swój grafik, szybkie zakupy ubraniowe. Tak dla poprawy samopoczucia na spotkaniu. Mój syn wrzeszczał na cały sklep, wyrywając się z wózka, a ja próbowałam wybrać coś w ekspresie. Przed wyjściem na imprezę oczywiście doszło do pewnych niezgodności zdań i pucowania domu na połysk, aby zastępująca mnie, moja mama czuła się komfortowo. Jednak kiedy przekroczyłam próg domu, postanowiłam nie zamęczać się myśleniem, czy wszystko wporządku. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, impreza trwała w najlepsze. Nasze opóźnienie było rzędu dwóch godzin, ale za to nasz synek słodko spał, nie wiedząc, że rodziców nie ma w domu. Nie będę opisywać szczegółów spotkania, bo to nie jest najważniejsze. Nareszcie poczułam się przez chwilę wolna od obowiązków, nie musiałam biegać i wyciągać niczego z małych rączek. Poganiać męża do wyjścia. Siedzieliśmy i gadaliśmy, żartowaliśmy, było zabawnie. Były rubaszne żarty, ale i trochę poważniejszych rozmów. I absolutnie nie musiałam rozmawiać o małym dziecku. Dla osoby, która spędza 100% czasu, zajmując się domem i rodziną, to było naprawdę ważne, aby przewietrzyć głowę. Miałam ochotę siedzieć, jak najdłużej. Jednak wszystko, co dobre ma swój koniec. Tak jak i ten wieczór.

Dorota

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge