Kiedy wszystko się rozsypie…

Czy zdażyło się Wam przeżyć jakąś traumę i nagle poczuć, jak siły witalne Was opuszają? Czuć jak wszystko naokoło się rozsypuje? I nagle przejrzeć na oczy i wiedzieć, że wszystko musi się zmienić żeby było dobrze.

Długo nie mogłam napisać nic osobistego. Coś wydarzyło się we mnie, co nie pozwalało mi przelewać słów. Zawsze twardo stawiałam sprawy, miałam własne poglądy. Wydawało mi się, że nic nie może mną zachwiać. Wydawało mi się, że to co przeżyłam mnie wzmocniło i teraz pokonam wszystkie przeciwności. Starałam się, nie wchłaniać “gówna”. Przez otatnie 2 lata budowałam się, aby finalnie dać się pokonać. Czasem chodzi o jeden zawód za dużo. I nagle całe wasze życie upada jak domek z kart. Nagle wysypuje się wszystko, a nawet zdrowie. Każdy pyta, ale co, co się stało, ale to moje… Coś się stało…może lipiec to nie mój miesiąc, bo przyciąga smutne wydarzenia. Poczułam się tak zraniona, ze straciłam radość i sens. Dość że stanęłam nagle i zrozumiałam, że koniec tej ściemy. Chcę żyć uczciwie i w zgodzie ze sobą. Nie okrywać się kołderką wygody. Rozliczyć się z dotychczasowego życia i podjąć wyzwanie. Bo w tym wszystkim chodzi o kogoś dla mnie ważnego o mnie. Po raz pierwszy w moim życiu chcę siebie postawić przed wszystkimi. Dość wyręczania, załatwiania, dawania innym, a odbierania sobie. Stawiam na zdrowy egoizm. Zawsze starałam się… Stawałam na głowie, a dla mnie nikt nic nie robił. Teraz zadbam o to żeby w moim życiu zapanowała równowaga.

Kiedy wszystko się zawali trzeba zwyczajnie zakasać rękawy i odbudować wszystko na nowo. Trzeba znaleźć siły i walczyć. Walczyć dla siebie i bliskich… I tego Wam życzę w trudnych momentach. Siły i woli walki.

Dorota

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge