Moja magiczna chwila

wiatrNiespodziewanie w natłoku spraw i przygotowań przed imprezą urodzinową mojej córki, musiałam pojechać do Gdyni. Nie mogąc znaleźć wolnego miejsca parkingowego, musiałam postawić samochód w pewnym oddaleniu od miejsca, do którego zmierzałam. Kiedy wracałam do samochodu, pozwoliłam sobie na chwilę relaksu. Szłam i przez chwilę nie myślałam o niczym. Nagle zawiał wiatr, odetchnęłam, przymknęłam oczy. Poczułam świeżość i dziwną radość pomieszaną z nostalgią. Zadałam sobie pytanie, kiedy ostatnio szłam bez celu, bez pokładów powinności i myśli. Kiedy znów będę wolna od nieustannego „muszę”? Poczułam coś na kształt deja vu. Pamiętam, kiedy tak się czułam … byłam małolatą i chodziłam na spacer z psem po bulwarze. Szłam przed siebie, patrzyłam na fale uderzające o brzeg, wiatr rozwiewał mi włosy, a ja czułam, jak dostaję nowych sił i energii do życia. Później miałam takie momenty, kiedy zestresowana i zmęczona wychodziłam z pracy, szłam do samochodu, przymykałam oczy i wdychałam powietrze, a wiatr owiewał mi twarz. To było, jak balsam. W takich chwilach rozumiem scenę z filmu Titanic, kiedy główna bohaterka staje na dziobie statku i rozkłada ramiona jakby do lotu. Nostalgia przychodzi, kiedy człowiek uświadamia sobie, że już nigdy nie będzie tak wolny, jak wtedy kiedy był młody. Z biegiem czasu bagażu przybywa…

Dorota

Jedna myśl nt. „Moja magiczna chwila

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge