Na wariackich papierach…czyli mój dzień kobiet w szkole

dzień dziewczynki, fot: Dorota/pisanienakolanie.plDziś o mały włos nie dałabym plamy w szkole. Zapomniałam, że nie ma jako takiego „dnia dziewczynki” i obchodzimy w zastępstwie „dzień kobiet”. Ostatnie dni moje myśli krążyły wokół mody i tego, co nosić na wiosnę. I nawet przez myśl mi nie przeszło, że przecież trzeba coś dla dziewczynek z klasy mojej córki przygotować. Akurat tak się stało, że dzień kobiet wypada w tym roku w sobotę. W szkole w takich sytuacjach obchodzi się okazję z wyprzedzeniem. Jako członek trójki klasowej na każdą okazję przygotowuję dla dzieci podarunki albo poczęstunek.  Do dnia chłopca przygotowywałam się dłużej. Szukałam prezentów, pakowałam je w krepę. Starałam się, aby prezenty były i fajne, i znośne dla budżetu klasowego. Wtedy mój wybór padł na interaktywne insekty i lampki chemiczne wieszane na szyi, które świecą fluorescencyjnie, gdy zostaną przełamane. A tu dziś, nie wiedzieć czemu, kiedy już rano wykonałam wszystkie czynności z zakupami i spacerem włącznie. Pijąc herbatę, doznałam olśnienia. Zaczęłam się zastanawiać, kiedy to jest ten dzień dziewczynki. I skojarzenie z jutrzejszym dniem prawie powaliło mnie z nóg. Zerwałam się i sprawdziłam, ile zostało mi czasu do końca lekcji z wychowawczynią. Zostało mi 50 minut. Na wymyślenie, kupienie, spakowanie i wręczenie prezentów. Zrobiło mi się gorąco. Z moim maluchem to cud, wykonać te wszystkie czynności w tym czasie. Szybko uszykowałam siebie i dziecko, zaczęłam myśleć, co dziewczynki mogą chcieć. Pomyślałam, że trudno, jadę do Smyka i naciągnę budżet. Nagle wpadła mi do głowy myśl, że dziewczynki uwielbiają, kreatywne rysowanki „top model”, ale na to by pieniędzy nie starczyło. Jednak w Empiku można dostać tańszą wersję „Lilla Lou”, a do tego zawsze uniwersalne naszyjniki ze światełek chemicznych. Jednak co to byłby za dzień kobiet bez kwiatka, dlatego w Auchan dokupiłam kwiatki miniaturki w doniczkach dla każdej dziewczynki i orchideę w ładnej doniczce dla pani wychowawczyni. Wszystko zapakowałam w torebeczki papierowe fioletowe i różowe z Empiku. Koszt około 26 zł na osobę. Kiedy wsiadałam do samochodu właśnie kończyła się lekcja, zadzwoniłam do wychowawczyni i poprosiłam, aby na mnie chwilkę poczekała. Szybko zapakowałam prezenciki. Kwiatka dla pani dałam chłopcom, aby się wykazali. Z wręczaniem prezentów przez chłopców i odśpiewaniem sto lat dla dziewczynek i pani, weszliśmy trochę w czas następnej lekcji, ale nikt nie robił problemów. I tak jakimś cudem wybrnęłam z sytuacji. Byłoby mi strasznie głupio, gdybym nie zreflektowała się w porę. Okazało się, że dziewczynkom bardzo się spodobał mój pomysł. Oczywiście byłoby miło, gdybym dopracowała kilka szczegółów. Mogłam mieć cukierki dla wszystkich, zrobić jakiś ciekawy quiz, niestety na to już czasu nie miałam.

dzień dziewczynki, fot: Dorota/pisanienakolanie.plZa moje zapominalstwo i niefrasobliwość, dziś zapłaciłam sporym stresem, bo nade wszystko nie chciałam sprawić zawodu dziewczynkom.

Dorota

Jedna myśl nt. „Na wariackich papierach…czyli mój dzień kobiet w szkole

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge