Powoli się otrząsam… muzyka wraca

Słuchawki, fot: Dorota/pisanienakolanach.plNagle po długim czasie czuję, że otrzasam się i wracam do siebie. To dziwne, bo nic niezwykłego nie stało się w moim życiu.  Nie zerwało się tornado, a nagle czuję, że podnoszę się z popiołów. Jakiś czas temu uzmysłowiłam sobie, że wycofałam z mojego życia muzykę. Zamawiałam od znajomych na różne swoje okazje, płyty z muzyką, jednak nie mogłam ich słuchać. Muzyka mnie drażniła. Kilka dni temu włączyłam moją komórkę, na której mam kilka ważnych dla mnie kawałków…i nagle poczułam, że rosną we mnie nowe słowa. Jakbym nagle budziła się do życia. Siedzę właśnie , a wprost do mojego ucha sączy się muzyka z słuchawek. Słucham moich ukochanych kawałków „Stay” Bonnie Bianco & Pierre Cosso, „Almost Lover” Fine Frenzy, czy ” She’ s like the wind” z Dirty Dancing…

W moim życiu muzyka była od zawsze. Najpierw z kaset mojego taty The Beatles i ABBA. Jednak głównie to zasługa mojej starszej siostry, ponieważ kiedy ja byłam jeszcze straszną małolatą, ona była już nastolatką i zaczynała poszukiwać swojej tożsamości muzycznej. Słuchałyśmy wspólnie trójki i Marka Niedźwieckiego, nagrywałyśmy na kasety hity. Siostra przynosiła kolejne kasety od swoich znajomych z klasy. Później kiedy rodzice zostawili na naszych barkach robienie zakupów, za zaoszczędzone pieniądze kupowałyśmy kasety w pobliskim saloniku muzycznym. Dzięki niej poznałam zespół Bros, którego ona była wierną fanką. Ale to nie tylko to. Słuchałyśmy wszystkiego, co było na topie. Wieczorami gasiłyśmy światło i tańczyłyśmy. I to było super.  Uwielbiałam taniec. Zawsze wyrażałam siebie bardziej w tańcu, niż w jaimkolwiek innym aspekcie życia. Od kilku lat nie tańczę… Tak się stało i już. A dziś siedzę słucham i aż mnie rwie do tańca. I mam nadzieję, że muzyka wraca definitywnie do mojego życia.

Dorota

 

2 myśli nt. „Powoli się otrząsam… muzyka wraca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge