Poznawanie siebie a testy kompetencyjno-osobowościowe

Szalony dzień. Kolejny na mojej liście dni na dużym pędzie. Dziś miałam testy, a w zasadzie rozmowę po wykonanym teście. Podsumowująca, a jednocześnie pogłębiająca wywiad osobowościowy. To było interesujące przeżycie. Następnie kilka godzin w pracy, gdzie ciśnienie podnoszono mi, dostarczając zaskakujących, jak na ten dzień emocji. I niespodziewana wywiadówka u mojej córki. Na koniec nie chciałam zostawiać dzieci i jechać na fitness…taki sobie dzień, taka środa.

Szalony pęd chyba jest wpisany w moje życie. Dziś rano organizacja domu i jazda na pełnym speedzie, aby zdążyć na testy i rozmowę. A to zaledwie jeden z takich dni w ostatnim czasie. Jednak kiedy okazało się, że spóźnię się na spotkanie…ponieważ ktoś inny nie potrafił się zorganizować… byłam zła. Podminowana i pełna napięcia wpadłam na spotkanie, aby po chwili nabrać powietrza i już trzymać fason. Hmm kiedy jestem zła, moje oczy ciskają pioruny. A wiedziałam, że wszystko, co powiem, czy zrobię będzie odnotowane. Jednak o dziwo, na spotkaniu  bawiłam się świetnie. Ponieważ część pisemną miałam już za sobą, koncentrowałyśmy się z panią psycholog, która ze mną rozmawiała na omawianiu wyników. I uściślaniu tego, co wyszło z testu oraz na poszerzaniu wywiadu. Co wam będę dużo opowiadać podobało mi się. Lubię analizować wszystko, siebie również. Podobało mi się jaki obraz rysował się podczas naszej rozmowy. Pracuję nad sobą nieustannie, pokonuję bariery, których wcześniej nawet nie dostrzegałam, a teraz widzę, że ta praca przynosi efekty. To jest miłe i budujące. To nic , że ktoś mógłby powiedzieć jeszcze to, czy tamto do poprawy…tak! Mam na to mnóstwo czasu, całą resztę mojego życia. A może wcale pewnych rzeczy nie będę chciała zmienić. “Bo jestem jaka jestem i lubię się właśnie taką, a jak się komuś nie podoba nie musi być blisko mnie”.

A potem znów praca i dzika jazda na ostatnią chwilę do szkoły. Hmm czasem fajnie pójść i popatrzeć pogadać.. zobaczyć, co w trawie piszczy. A potem przegadać to z córką. Ja jednak nie tylko to zauważyłam…Ach to był szalony dzień!

Dorota

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge