Przygotowania do urodzinek

gotowanie, internetStyczeń to miesiąc, który rozpoczyna sezon imprez w moim domu. Zaczyna się w pierwszych dniach stycznia od urodzin mojej córeczki. W tym roku w dniu urodzin nie popisałam się, ponieważ zabrałam ją na zabieg dentystyczny. No cóż bolało. I choć później jadła obiecane lody, dostała wymarzonego białego Furby (trzeciego do kolekcji) i grę Violetta, to miała smutną minkę. Jednak samo wyprawianie urodzinek dla znajomych i rodziny było zaplanowane na weekend. Na pierwszy dzień zaproszonych było „naście” osób, na drugi „dzieścia”, nie wliczając dzieci. I zwyczajnie byłam spięta. Już od połowy tygodnia zaczęłam przygotowania. Najpierw ustaliłam menu na każdy dzień. Potem lista zakupów i wstępne zakupy. W piątek pierwsze pieczenie i gotowanie. Przyznam, że należę do upartych osób, które na własne imprezy muszą mieć wszystko zrobione własnoręcznie. Nie wiem dlaczego wciąż się przy tym upieram, to silniejsze ode mnie. Menu starałam się skomponować tak, aby wykorzystać maksymalnie składniki, aby nie wyrzucać resztek. Ciasta z pierwszego dnia wydałam gościom. Na sobotę zaplanowałam: ciasto kajmakowe, tort daquise, tort truskawkowy- Furby biały, 3 sałatki: z melona i kurczaka, warstwową z tuńczyka, z suszonymi pomidorami i naturalnym makaronem, galarety: z łososiem i schabem ze śliwką, na ciepło: szaszłyki tureckie, szaszłyki z kurczaka, kiełbasy i warzyw, kotleciki greckie do tego sos czosnkowy. Na niedzielę ciasto kajmakowe, tort daquise, tort truskawkowy Furby-niebieski, jabłecznik z galaretką i cynamonem, sałatki: z melona i kurczaka, z osczewicy, z melona i rukoli, galareta ze schabu, jajka z na groszku i kukurydzy, półmisek z wędlinami i pomidorami, na ciepło: szaszłyki tureckie, szaszłyki mięsno-warzywne, kotleciki greckie, podsmażana biała kiełbasa z sosem czosnkowym. Na każdy dzień starałam się przygotowywać torty i sałatki na świeżo. Jedynie mięso przygotowałam dzień wcześniej i tylko podgrzewałam. Podsumuję to tak, było ciężko. W sobotę udało mi sie postawic jedzenie i napoje i usiąśc z goścmi, drugiego dnia nie udało mi się usiąść. Trzeba było latać z maluchem, dorabiać napoje, podgrzewać i itp. Kiedy wieczorem usiadłam stwierdziłam, że stopy pulsują mi z bólu, a ręce mam nadwyrężone od krojenia, mieszania i noszenia. Ale udało się, mam to za sobą, poradziłam sobie. Oczywiście cieszyłam się na spotkanie z zaproszonymi gośćmi, jednak najprzyjemniejsze spotkania są w mniejszym gronie, wtedy jest szansa porozmawiać, a i praca nie przytłacza. Kolejna taka duża i wielodniowa impreza dopiero w maju, więc mam czas zebrać siły.

Dorota

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge