Rozśpiewane Święta

W Wigilię spotkaliśmy się z rodziną przy wigilijnym stole. Byli rodzice, moja siostra z mężem i córką. Wspólnie zebraliśmy się do stawiania przygotowanych potraw na stół. Kiedy wszystkim tradycjom stało się zadość. A dzieci z okrzykami radości odebrały swoje podarki od Gwiazdora. Po barszczu z uszkami, pierogach z kapustą i grzybami, gołąbkach z kaszą gryczaną rybach oraz kuti, nadszedł czas na słodkie makowce, sernika i inne smakołyki, zadzwonił dzwonek u drzwi… przyszli następni proszeni goście. Nadszedł czas kolęd.

Przyszła siostra mojego męża z rodziną. A w tym pasjonat śpiewu i gry na gitarze Ludwik, który wyciągnął z futerału gitarę i zaczął grać kolejne kolędy. Na stole pojawiły się segregatory z kolędami, śpiewniki stworzone przez niego. W których znalazły się kolędy polskie, przekłady kolęd oraz wersje anglojęzyczne. Dla osoby takiej, jak ja, mało umuzykalnionej, to była uczta muzyki i śpiewu. Biegając i szykując kolejne elementy naszej wieczerzy. Sprzątając, chłonęłam kolejne utwory. Być może nie śpiewałam, a jednak dźwięki muzyki, kolejne akordy na gitarze sprawiły, że nasza Wigilia nabrała inny wymiar. Nabrała wymiaru duchowego. Będę pamiętać ten wieczór, tę Wigilię jeszcze bardziej.

Następny dzień od rana spędziliśmy u mojej mamy. Przyjechaliśmy na wspólne śniadanie. Potem obiad, na który mama przygotowała faszerowanego kurczaka. Na wieczór byliśmy umówieni na kolejne śpiewanie kolęd u Ludwika. Tym razem spotkaliśmy się w gronie rodziny mojego męża. Dom wypełniony był ludźmi. Zebrało się chyba z czterdzieści osób. W pewnym momencie gospodarz dał sygnał i zabrzmiały pierwsze akordy kolędy. Do gry włączyły się trzy gitary, keyboard, tamburyno, grzechotki i bęben. A zebrani goście zaczęli śpiewać.

Cieszę się, że w naszych czasach są jeszcze miejsca, sytuacje i ludzie, dzięki którym można poczuć ducha świąt. Dzięki temu graniu i śpiewaniu święta nabrały dodatkowego piękna. Dziękuję Luciu za to kolędowanie.

Dorota

2 myśli nt. „Rozśpiewane Święta

  1. Dopiero teraz, na statku, mam czas na poczytanie na kolanie. Dziekuje Dorotko za mile slowa o naszym koledowaniu. Bylo intensywnie, bo musi mi wystarczyc tego spiewania na dlugo. Nie wiadomo kiedy znowu bede mial okazje spedzic swieta w domu. Piekne sa wspomnienia minionych Gwiazdek i koled spiewanych przy choince…

    • To jaki klimat wprowadza Twoje granie jest cudem świąt. Wierzę, że jest ciężko w takie dni być daleko. I cieszę się każdym rokiem spędzonym w towarzystwie rodziny. Dlatego moje drzwi są zawsze otwarte i czekam z utęsknieniem na kolejne wizyty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge