Świątek piątek czy niedziela…sport

Od jakiegoś czasu w moim telefonie mam na stałe otwarte strony z planem zajęć kilku fitness klubów. Kiedy wiem, że danego dnia będę mieć wolną godzinę lub dwie sprawdzam, gdzie są zajęcia, które lubię. I idę, nie patrzę czy mam ochotę, satysfakcja po ćwiczeniu wynagradza wszystko.

Mam swoje ulubione zajęcia oraz trenerów. Tak to już jest, że jedne osoby trafiają nam do serca i mimo iż czasem mam ochotę odpuścić tak jest mi ciężko…wciąż wracam. Uwielbiam chodzić na zajęcia Salsation, ponieważ od kiedy pamiętam uwielbiam tańczyć, a tu kombinacja tańca i choreografii bardzo mi odpowiada. Chodzę na Fit ball, zajęcia z piłkami- dużymi i małymi, Pilates i Streching aby troszkę ponaciągać przykurczone mięśnie. Do mojej listy muszę dodać jeszcze Power Pump, które mimo iż chodzę dość systematycznie traktuję z dystansem, utrzymując obciążenie na średnim poziomie. Nie podjęłam wyzwania z Cross fitem te zajęcia wydają mi się trudne, trening funkcjonalny jakoś nie jest moim faworytem i kiedy widzę te wszystkie stacje…zapamiętywanie co na której, nie to póki co nie moja bajka. Może kiedyś przestanie mi wystarczać to co robię…może wtedy. W treningach grupowych bardzo lubię ten rodzaj bezmyślnego powtarzania co robi trener. Przychodzę na zajęcia i nie muszę pamiętać co będzie po kolei, bo pokazuje mi to instruktor. Nie znaczy to byle jakiego wykonywania ćwiczeń… raczej ten rodzaj odstresowania się, kiedy nie myśli się o problemach dnia, zadaniach tylko ćwiczy. Kiedy ćwiczę patrzę na niuanse, jak trener ustawił rękę, jak odchylił nogę.. drażni mnie jak ktoś coś robi na “odpierdziel” lub “macha” byle jak. Kiedy mi nie wychodzi poprawiam aż się uda. I każdego dnia widzę postępy. To cieszy. Nie zmieniłam się nagle w chudziutkiego szczypiorka… zmniejszam się bardzo powoli. Jednak każda zmiana cieszy. Czasem kiedy ćwiczę i wiem jak zmieniłam dietę, ile ćwiczę… jak zmieniłam wszystko w mojej głowie… patrzę w lustro i widzę jakie zgrabne i drobne są inne kobietki jest mi smutno, że ja do takich nie należę. Może kiedyś przy dalszej wytężonej pracy. Dlatego każdemu życzę zaparcia w dążeniu do celu, zrozumienia, że nasze życie i to co jest tu i teraz- to właśnie jest, to jedno jedyne życie, które mamy, a ono dzieje się tu i teraz. Nie czekaj wstań i działaj… zobacz ile to daje satysfakcji.

Dorota

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge