Szarlota po latach

SzrlotaWykorzystując kilka dni wolnego wyjechaliśmy do Szarloty koło Kościerzyny, gdzie mieliśmy się spotkać z rodziną mojego męża. Nie wiązałam z tym wyjazdem wiele nadziei na wypoczynek, ponieważ nastawiałam się na intensywne bieganie za moim synkiem. A jednak dobrze zmienić klimat i wybrać się na łono natury. Znów zebrałam, kilka wspomnień na zimową porę.

Kilka lat temu, kiedy moja córeczka była malutka wyjeżdżaliśmy kilka lat z rzędu na wczasy do Szarloty. Jednak w pewnym momencie stwierdziliśmy, że cena nie jest adekwatna do jakości i zaczęliśmy szukać nowych miejsc. Ośrodek jednak rozwijał się i w miejscu dawnego ośrodka pojawił się kompleks z naprawdę ciekawą ofertą. My zdecydowaliśmy się na wyjazd ze względu na towarzystwo, które postanowiło się spotkać na miejscu. Co roku spotykamy się, aby spędzić kilka dni wspólnie i potrzymać więzi rodzinne. Rodzina mojego męża to naprawdę fajni ludzie, którzy mają sobie wiele do powiedzenia. Tematy nigdy nie gasną. Jeden temat goni następny. I to jest naprawdę fajne. Znamy się od wielu lat i wiemy, że możemy na siebie liczyć.

Pierwszego wieczoru siedliśmy wszyscy w altanie, a panowie sięgnęli po gitary. Cały wieczór rozmowom towarzyszył akompaniament. To był taki powrót do przeszłości, kiedy na porządku dziennym były takie wieczorne śpiewy. Z przyjemnością słuchałam muzyki, choć żaden z utworów nie był z listy moich ulubionych. Może gdybym o coś poprosiła usłyszałabym, a jednak wolałam biernie wsłuchiwać się i wpatrywać w innych. Było miło, moje myśli wędrowały, a muzyka rozbrzmiewała.

Szarlota przystańSzrlota tawernaSzarlota TawernaSzarlota mini zooSzarlota kortySzarlota restauracjaSzarlota szachyszachyRano z dziećmi poszłam na spacer po uśpionym ośrodku. Spacerkiem minęliśmy tawernę, aby skierować się ścieżką na plażę, gdzie znajduje się plac zabaw. Dzieci bawiły się chwilę, a ja podziwiałam widoki.

Po śniadaniu moja córka namówiła mnie na przejażdżkę konną. Tu pierwszy raz wsiadła na konia. Nie pamiętała tego, miała cztery latka. Lubię na nią patrzeć, kiedy uczy się nowych rzeczy. A ona uwielbia kontakt ze zwierzętami. Stałam i patrzyłam, a u mych stóp chodziła nasza mała Nuka.

Co do naszego domku to trafił nam się maluteńki domeczek. Warunki bardzo mi odpowiadały. Domek był całkowicie odnowiony, a sprzęty porządnej jakości. Nie był usytuowany w samym ośrodku, tylko przy polu namiotowym. Następnym razem, kiedy będę chciała odpocząć z dziećmi wynajmę go ponownie. Nie mam żadnych uwag. Posiłki jedliśmy w ośrodku wczasowym. Wykupiliśmy śniadania w formie bufetu szwedzkiego. Były naprawdę na wysokim poziomie. Każdy znalazł coś dla siebie. Obiady jedliśmy w Tawernie, gdzie kuchnia bardzo nam pasowała. Nasz pobyt mijał w sielskim nastroju. Mimo iż pogoda nam nie dopisała. Była kapryśna i nie do końca plażowa, bardzo nam się podobało. Oczywiście niebagatelne znaczenie miało towarzystwo.

Dorota

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge