Domowe przemyślenia przy sprzątaniu

sprzatanieCzy nie wydaje się Wam czasem, że dom, to żyjący własnym życiem twór? Rano doprowadzacie do porządku poszczególne pomieszczenia, żeby wieczorem znów był rozgardiasz i bałagan. Codziennie wchodząc do kuchni zastanawiam się, jak to się dzieje, że naczynia mnożą się w zlewie i na szafkach. I jeszcze ten cud segregacji… U mnie pojemniki do segregacji stoją pod stołem w kuchni. Teoretycznie powinny być codziennie opróżniane do pojemników zbiorczych, ale niestety, tak się nie dzieje. W mojej kuchni grasuje ponad roczny krasnoludek, który w dowolny sposób roztasowuje po pojemnikach segregowane szkła, plastiki i makulaturę. A kiedy zabieram się za gotowanie…masakra. A co z resztą domu? Dziwnym trafem po moim domu wciąż wędrują przedmioty. Wraz z moją córką przemieszcza się w dowolnych kierunkach zawartość jej pokoju. I jest to wędrówka jednokierunkowa. Wrócić musi niestety w moich czułych objęciach. Trudno jeśli to dotyczy tylko piętra, gorzej jeśli również dołu. Ten problem dotyczy również zabawek mojego synka. No i bardzo uproszczając wiele dziwnych zjawisk w moim domu, dochodzę do łazienek. Moja rodzina uważa, że to miejsce, w którym oprócz mycia, porzuca się brudną odzież i mokre ręczniki. Ja poznaję drugie oblicze łazienki z szorowaniem wanny, prycznica i ubikacji. Mogłabym tak w nieskończoność wymieniać te  zjawiska, tylko po co, przecież wszyscy je znamy ;)

Dorota