Taneczny obóz dla pań Top dance

Czy macie w życiu pasję… hobby? Ja mam kocham fitness, a najbardziej taniec. Ta pasja to dla mnie coś, co daje mi w życiu szczęście i jest kołem ratunkowym w trudnych momentach. Kiedy staję na parkiecie i instruktor pokazuje kolejne choreografie, jak Alicja w krainie czarów, nagle moje problemy znikają i jestem w innym świecie. Kiedy wychodzę z zajęć świat wydaje się prostszy.

Podążając za moimi ulubionymi trenerami i ich zajęciami. Niespodziewanie trafiłam na ogłoszenie o obozie tanecznym Top dance w Szarlocie. Termin od 26 sierpnia był idealnie dopasowany do mojego urlopu. Nie myśląc dużo zarezerwowałam domek dla siebie i dzieci, uzgodniłam ze studiem top dance  warunki mojego uczestnictwa i z ciekawością czekałam na wyjazd. Kompleks Wypoczynkowy Szarlota znam od lat i bywam tam systematycznie. To miejsce tak urokliwe, że nigdy się nie nudzi. Uwielbiam leżeć na pomoście, pić kawkę w tawernie i patrzeć na kamienne twarze ukryte wśród zieleni.

Spodziewałam się, że będę mogła ze względu na dzieci uczestniczyć w 2-3 zajęciach dziennie. Jednak zajęcia moich dzieci pozwoliły mi na korzystanie z 6 zajęć. Wybrałam Sexy dance, Robson style, Salsation, Choreology oraz zdrowy kręgosłup. Nie podjęłam wyzwania na zajęciach latino I tańcu brzucha, ale to dlatego, że musiałam jednak z czegoś zrezygnować, aby być dla dzieci. Na zajęciach instruktorzy przygotowywali choreografie taneczne, które uczestnicy prezentowali na zakończenie obozu na specjalnym pokazie. Zajęcia rozłożone na godziny odbywały się z przerwą obiadową do wieczora. A wieczorem uczestnicy spotykali się na animacjach już typowo relaksacyjnych.

Rytm mojego dnia wyznaczały spacery z psem, opieka nad dziećmi i godziny zajęć. Przyznaję, że nie był to typowy wyjazd z kąpielami słonecznymi i wodnymi. Udało mi się popływać na rowerku wodnym z dziećmi i było fantastycznie, jednak tym razem celem był fitness. Był to czwarty wyjazd moich dzieci na wakacje w tym roku, więc można sobie było pozwolić na inną organizację dnia.

Co do wrażeń z uczestnictwa w zajęciach. Najpierw nie wszystko było jasne, ale jak to bywa z czasem przyszła wiedza i zrozumienie. Okazało się, że to już któryś z kolei taki wyjazd top dancu i większość osób się zna. Dziewczyny były zakwaterowane w hotelu i oprócz zajęć chodziły na różne zabiegi. Trudno mi było pogodzić integrację z opieką nad dziećmi, jednak w moim obecnym stanie ducha… było i tak super. Panie były fantastyczne. W mig łapały zawiłości choreografii i jedyne pocieszające… też zdarzały się im wpadki. Co do mnie wkładałam maksymalny wysiłek. W zasadzie cały wyjazd “pot kapał mi z włosów”. I wiecie co… było fenomenalnie. Tańczyłyśmy, a czas umykał niepostrzeżenie. Cały czas z widokiem na przepiękne jezioro. Postanowiłam wraz córką pozostać na pokazie. Ona brała udział w 2 choreografiach, a ja w 4. Byłam z niej dumna. I może, choć troszkę zaraziłam ją moją pasją.

To były najlepsze wakacje w moim życiu. Z czystym sumieniem nie zamieniłabym na kolejny egzotyczny wyjazd. Z moimi ukochanymi dziećmi, w ukochanym miejscu I realizując pasję. Poczułam, że może znów zaczynam realizować “mój własny projekt życie”. I tego życzę wszystkim: pasji, czerpania z niej radości i sił do życia.

Dorota

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge