Ucieczki za miasto… jesienne Kaszuby

Siedzę z kawą na kolanach. Patrzę na jesienną zieleń… i myślę. Zaraz ruszę na spacer miejscowymi uliczkami, koło ściernisk, minę krzyż… ruszę prosto nad jezioro. Jestem dziś pełna niepokoju, każdego dnia wstaję i zbieram te kropelki szczęścia, które mam w sobie.
W to popołudnie okolica jestwyludniona. Pozostali pojedynczy gospodarze. Dziwne to wrażenie. Nagle wracają do mnie różne myśli. Mimo to jest mi dobrze. Lubię być sama ze sobą. Chodzić samotnie własnymi ścieżkami. I nikomu się już z niczego nie tłumaczyć. To chyba coś, co cenię teraz w moim życiu. Moje dotychczasowe życie było dla mnie ograniczające i czułam się spętana tym, co powinnam i czego mi nie wolno. Teraz nie czuję się już zobowiązana. Chcę być niezależna, samodzielna i…wolna. Mam marzenia i cel do realizacji. Chcę się dowiedzieć kim jestem dziś bez ingerencji krytyki I wiecznego obarczania winą… jednak niech nikogo nie zwiedzie prostota tych słów to nie będzie droga usłana różami, a raczej ich kolcami. Jednak to będzie moja własna droga….

Dorota

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge