Uśmiech czyni cuda

Jestem osobą raczej dość poważną. Kiedy skupiam się na wykonaniu zadania moja buzia zastyga w masce powagi. Nie oznacza to, że nie ma we mnie poczucia humoru czy uśmiechu. Jednak uśmiech nie jest dla mnie naturalnym wyrazem twarzy. Bardzo bym chciała być naturalnie pogodną i wiecznie uśmiechniętą osobą…jednak tak nie jest. Doszłam do wniosku, że lubię patrzeć na takie osoby. Osoby pogodne w naturalny sposób przyciągają do siebie ludzi. Przyjemnie jest przebywać w towarzystwie takich osób, daje to dużo pozytywnych myśli i uczuć, a już na pewno poprawia nastrój.

Oczywiście nie każdy musi być wiecznie uśmiechnięty lub śmiać się jak “głupi do sera”. Jednak z osobami o pogodnym usposobieniu lepiej spędza się czas. Dotyczy to wielu aspektów życia. Łatwiej jest pracować z sympatycznymi i radosnymi osobami, takimi które szukają rozwiązań, a nie dziury w całym.  Wczoraj brałam udział w całodziennym szkoleniu, poznałam moje nowe otoczenie zawodowe. Okazało się, że osoby, z którymi będę miała kontakt to bardzo sympatyczne osoby z dużym poczuciem humoru. I mimo iż czułam się obco, to wiem, że kiedy wsiąknę w nowe zadania, mam zaplecze w bardzo fajnych osobach. Miejscem, gdzie najlepiej widać, jak uśmiech przyciąga ludzi, są zajęcia fitnessu. Nie piszę tu o crossficie tylko o zwykłych zajęciach grupowych. Szczególnie widoczne jest to na zajęciach tanecznych, gdzie uśmiechnięty otwarty trener przyciąga swoich podopiecznych, jak magnes. Nie każdy potrafi być na maksa otwarty, nie każdemu przychodzi to w sposób naturalny. Znam jednak wielu, którzy skupiają wokół siebie grono rozgadanych dziewczyn, tworząc kółka wzajemnej adoracji. Nie potrafię w tym uczestniczyć, czasem z kimś porozmawiam, ale trzymam dystans. Zastanawiam się dlaczego taka jestem, widzę to w wielu momentach mojego życia. Kiedy dopuszczę do siebie kogoś, można ze mną “konie kraść”. Z kimś kto ze mną potrafi żartować, prawie tarzam się ze śmiechu. Mam taką współpracownicę, z którą działamy na siebie, tak że, co pięć minut chichoczemy. Mamy podobne poczucie humoru, widzimy te same  śmiesznostki i to jest świetne. Pomyśleć, że wahałam się czy ją zatrudnić…A dziś kiedy chcę odetchnąć, rozluźnić się po wyczerpującym zadaniu, idę z nią chwilę popracować i porozmawiać.

Istnieje też instytucja “nieskrępowanego” uśmiechu. Kiedy na zajęciach tanecznych instruktor mówi: “możecie się uśmiechać!”. Patrzę wtedy na dziewczyny, jak w skupieniu powtarzają kolejne kroki i figury. Jakby mięśnie twarzy były wyłączone z ćwiczeń. Jakie to jest trudne! Przeglądam filmiki na internecie tam instruktorzy zawsze są uśmiechnięci! To element zajęć?! Jak mi się to podoba. Tego bym chciała i dla siebie. Zwykłego nieskrępowanego uśmiechu, tak po prostu, bo jest fajnie, bo robię, co lubię. Nie raz łapię się, że idąc ulicą po fitnessie, jestem naładowana pozytywną energią i uśmiech nie schodzi mi z ust. I to jest piękne. Tak działają endorfiny, które buzują w moim ciele. I tego życzę każdemu, takiej czystej nieskrępowanej radości…bez powodu…po prostu!

Dorota

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge