W podróży…

Siedzę w pociągu i moje myśli wędrują leniwie. Mam czas na przemyślenia, marzenia…chwila samotności. Zawsze tak jej pragnę, a teraz nagle czuję się rozbita. Lubię kiedy się coś dzieje. A jednak ostatnio tempo jest niesamowite. Z jednej strony cudowne przedpołudnie z fitnessem i upragnioną kawką z przyjaciółką…potem czas dla dzieciaczków. A chwilę pózniej już wyjazd. Oj dużo tego…

Niedługo dojadę do Warszawy. I spacerem pójdę do hotelu, aby jutro od samego rana szkolić się. Hotel Campanila dobrze mi znany z wcześniejszych podróży. Ostatnio w nim byłam kilka lat temu. Skąd to rozbicie wewnętrzne? Kiedy jedzie się większą ekipą z pewnością jest weselej, ale też bardziej męcząco. Kiedy wsiądę jutro do pociągu będę wymęczona wielogodzinnym siedzeniem i chłonięciem wiedzy…ale będę szczęśliwa. Lubię tę świadomość, że zaraz wrócę do domu, do swojego świata. Kiedyś czekając na odjazd pociągu na dworcu w Warszawie Centralnej patrzyłam na bezdomnego człowieka. I zrozumiałam, jak cudownie mieć gdzie wracać. Dziś z premedytacją opózniałam wyjazd, aby być w domu jak najdłużej, żeby spotkać dzieci. Mogłam spotkać się z koleżankami mieszkającymi w Warszawie…ale tak dawno nie miałam dnia wolnego od pracy…

Co do wyjazdów to z pewnością mam jeden wniosek…sprawiają, że docenia się swoje życie. Trochę zatęskni…ale też po będzie sam na sam z własnymi myślami.

Dorota

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge