W poszukiwaniu żółwi Caretta caretta

Żółw Caretta carettaDrugą wycieczką, którą zaplaowaliśmy była wycieczka do miejsc wylęgu żółwi Caretta caretta. Mimo iż burza była dzień wcześniej i pogoda była słoneczna, na morzu delikatnie wiało. Postanowiłam, że jeśli morze będzie zbyt niespokojne, nie wsiądę z dziećmi na statek. Przyjechaliśmy do małego portu Agios Sostis. Przyjechałam spięta, jednak w porcie przed wypłynięciem spędziliśmy czas przyjemnie i komercyjnie. Jeden z żółwi wabiony przez portowego „rybaka” podpływał do łodzi i dawał się głaskać za porcję jedzenia. Posłałam moją córeczkę na tę „atrakcję”, choć uważam, że to trochę okrutne dla zwierzęcia. Zrobiłam kilka fotografi i w zasadzie mogłam wracać do hotelu ;) Jednak kiedy zobaczyłam wielkość łodzi, którą miałam płynąć z bardzo żywym półtorejrocznym maluchem, miałam ochotę uciekać. Opanowałam się… wsiadłam i wypłynęłam na 3 godzinny rejs.

Wypłynęliśmy z portu, najpierw przepłynęliśmy wzdłuż zatoki Laganas, kierując się na wyspę Marthonissi. Jednak zanim dotarliśmyna wyspę, popłynęliśmy do Myzitheres, obejżeliśmy piękne formacje skalne Keri i wpłynęliśmy do jednej z grot Keri. Widoki były piękne. Morze miało fantastyczny odcień, a dzieci zmęczone wkońcu usnęły w wózkach. My w tym czasie dopłynęliśmy do Marathonissi. Plaża miała piękny jasny piasek i trochę kamieni, a woda cudny lazurowy odcień, więc pomimo wiatru, wykąpałam się. Pani przewodniczka zapowiedziała, że podpływamy na teren Parku Narodowego, że to tak trochę niezgodne z zasadami, jednak przy plaży oprócz naszej łodzi była też pływająca restauracja. A po odpłynięciu z wyspy przewodniczka dodała, że z gniazd z jajami, które oglądaliśmy  już nic się nie wykluje, bo temperatura jest już za niska. Czyli pojechaliśmy oglądać atrapę. No i finał wycieczki wprawił mnie w osłupienie. Okazało się, że wróciliśmy w pobliże portu, z którego wypłynęliśmy i pływaliśmy w kółko, aby wypatrzyć żółwia w zatoce. To była dopiero ściema roku. Dodam,  że pani przewodniczka dodała, że ostatnio widziano trzy. A ja myślałam, że zobaczę masę żółwi. Pływaliśmy tak chyba ze 30 minut. Udało się i mogliśmy wrócić do portu. Czyli jednak mogłam zostać w porcie? No cóż to była mocno naciągana wycieczka, ale widoki były zachwycające i za to mogę dać plusa.

Oto kilka zdjęć z naszego rejsu.

Wysepka Św. Zbawcy - Sostis, Zakynthos,Wyspa Marathonisi,Laganas, ZakynthosRestauracja na Wyspie Św. Zbawcy, Zakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plZakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plZakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plZakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plZakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plZakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plZakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plW grocie, Zakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plZakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plZakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plNasza łódka, Zakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plOznaczone gniazdo z jajami żółwi, Zakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plLaganas, Zakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plZnaleziony żółw Caretta caretta, Zakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.plŻółw Caretta caretta, Laganas, Zakynthos, fot: Dorota/pisanienakolanie.pl

Dorota

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge